Madonna na Bemowie

Fot. Wikimedia Commons

15 sierpnia 2009

15 sierpnia 2009 odbył się pierwszy w Polsce koncert legendy światowego popu - Madonny. Na płycie bemowskiego lotniska zgromadziło się 80 tys. fanów artystki, nie licząc tych, którzy zgromadzili się wokół ogrodzenia, chcąc chociaż z dala oglądać i słyszeć ulubioną artystkę. Madonna, weteranka kontrowersjach zachowań i prowokacji, i tym razem nie uniknęła małego skandalu.

Jak na piosenkarkę z niemal 30-letnim stażem, absolutna królową popu, prawdziwą legendę muzyki popularnej, należy wyrazić zdziwienie, że Madonna dotarła nad Wisłę tak późno. Na choćby pobieżne streszczenie biografii i zasług Madonny nie ma tutaj miejsca. Powiedzmy tylko, że artystka przez niemal trzy dekady utrzymała (choć były wzloty i upadki) status królowej popu, tworząc i zmieniając nieustannie swój sceniczny image, stanowiący wzór do naśladowania dla kolejnych pokoleń nastolatek. Przy czym - co warto podkreślić - umiejętnie łączyła powierzchowną frazeologię i ikonografię religijną z zupełnie niereligijną treścią swojej twórczości - czym doprowadzała wielokrotnie do wściekłości religijnych ortodoksów.

Zabawa z Madonną nie należała do najtańszych. Ceny biletów zaczynały się od 220 zł, za miejsca na trybunach i pod sceną, trzeba było zapłacić już 400 zł. Dla prawdziwych krezusów przygotowano też miejsca w sektorze VIP za 1100 zł - ze specjalnych namiotem cateringowym w cenie biletu.

Jeden z fanów artystki zapisał na blogu swoje wrażenia z koncertu:
Publiczność przy „Like a prayer” bawiła się świetnie, a Madonna – mówiąc kolokwialnie – dała czadu! Zdawało się, jakby krzyczała: „niech tylko ktoś spróbuje mi odebrać tytuł Królowej!”. Trudno polemizować ze stwierdzeniem, że Królowa Pop jest tylko jedna – tak było, jest i na pewno jeszcze długo będzie, bo Madonna, mimo swojego wieku, jest nieustannie w wyśmienitej formie i nigdy nie brakuje jej pomysłów na swój wizerunek i muzykę, a to atrybut niezwykle rzadki w świecie rozrywki. Otóż ogłaszam wszem wobec, że Królowa Pop nie abdykowała ani nie została zdetronizowana, utrzymane jest zatem status quo!

Ponieważ artystka dzień po warszawskim koncercie obchodziła swoje 51. urodziny polscy fani zaśpiewali jej wspólnie "100 lat", Madonna w podzięce zaśpiewała balladę "You must love me". Pewnym ukłonem wobec polskich fanów było zaproszenie zespołu cygańsko-ukraińskiego do wspólnego wykonania przeboju "La Isla Bonita".

Niemało emocji wzbudził termin warszawskiego koncertu Madonny, 15 sierpnia to w Polsce tradycyjne święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny - od której zresztą artystka zaczerpnęła swój sceniczny pseudonim. Niektórzy konserwatywni publicyści (a w ślad za nimi również politycy) widzieli w tej zbieżności celowy zabieg, rodzaj religijnego bluźnierstwa, mającego podgrzać atmosferę wokół koncertu i zwiększyć zainteresowanie, a tym samym sprzedaż biletów.

Koncert był częścią trasy trasy koncertowej Sticky & Sweet Tour, w ramach której artystka promowała płytę Hard Candy. Była to najbardziej dochodowa trasa w jej karierze, przychód wyniósł 408 mln USD, koncerty obejrzało łącznie 3,5 mln osób. Na polski koncert sprzedano dokładnie 79 343 biletów.

Źródło:
Muzykobloger - Relacja z koncertu Madonny w 2009 roku

Mapa

Fotografia:

Jeden z popisowych numerów Madonny w ramach trasy Sticky & Sweet Tour - wjazd autem Auburn Speedster na scenę podczas utworu 'Beat Goes On' - Fot. Wikimedia Commons

Materiały dodatkowe