Spektakularny bojkot niemieckiego zarządzenia

Fot. Bałuk/Wikimedia Commons

27 lipca 1944

Tego dnia niemiecki okupant wydał zarządzenie o stawieniu się 100 tyś. mieszkańców stolicy do robót fortyfikacyjnych. Warszawiacy niemal całkowicie je bojkotują rzucając tym samym wyzwanie okupantowi.

Na cztery dni przed wybuchem Powstania Warszawskiego miało miejsce wydarzenie, które jest jednym z czynników mających bezpośredni wpływ na decyzję o jego wybuchu. O godz. 17.00 megafony ogłosiły zarządzenie gubernatora Fischera wzywające mieszkańców stolicy do stawienia się kolejnego dnia 28. lipca o godz. 8 rano, w sześciu wyznaczonych punktach miasta w celu kopania rowów strzeleckich na przedpolu Warszawy. Wobec nadchodzącej Armii Czerwonej Niemcy planowali ufortyfikować stolicę i uczynić z niej twierdzę. Stanisław Jankowski "Agaton" wspomina: "Wysłuchałem tego komunikatu na skwerku Hoovera na Krakowskim Przedmieściu. Megafony podawały miejsce zbiórki w wyznaczonych punktach miasta, gdzie nazajutrz mieliśmy zgłosić się o godzinie 8. Nie było czasu na uzgodnienie stanowiska, nie było instrukcji, ale dla wszystkich warszawiaków sprawa była prosta. Do kopania rowów nie zgłosił się nikt. Zamiast wyznaczonych stu tysięcy, stawiło się w punktach zbornych, jak na kpiny, kilkaset osób. Kilkaset oczekujących ciężarówek odjechało pustych."

Zarządzenie wymagało stawienia się 100 tyś. osób w wieku 17—65 lat, co mogłoby stanowić poważne zagrożenie młodzieży i rozbicia oddziałów AK. W związku z tym Płk „Monter” wydał jeszcze tego samego dnia rozkaz natychmiastowego zgrupowania się na stanowiskach i oczekiwania ogłoszenia godziny "W". "Kolejnego dnia tysiące akowców oczekiwało we wszystkich częściach miasta, w setkach mieszkań oraz lokali sklepowych i biurowych na rozkaz uderzenia, na decyzję o godzinie „W”, którym to kryptonimem oznaczono chwilę wybuchu akcji zbrojnej. Rozkaz taki nie nadszedł. Ludność oczekiwała również w napięciu reakcji niemieckiej na bojkot wezwania do budowy fortyfikacji. Nie było żadnej. Dezorientowało to zupełnie opinię publiczną: optymiści skłonni byli dopatrywać się w tej niezwykłej wstrzemięźliwości okupanta dowodów jego całkowitej słabości, sceptycy — tylko taktyki czasowego nie drażnienia" pisał Władysław Bartoszewski.

Choć powstanie tego dnia nie wybuchło, od tego momentu panowała w mieście, szczególnie wśród warszawskiej młodzieży, atmosfera napięcia i oczekiwania na upragniony rozkaz do otwartej walki z okupantem.

Źródła:
Władysław Bartoszewski, 1859 dni okupowanej Warszawy, Kraków 1984.
Stanisław Jankowski "Agaton", Z fałszywym ausweisem w prawdziwej Warszawie, Warszawa 1985.

Fotografia:

Warszawa 1944 - Fot. Bałuk/Wikimedia Commons