Warszawscy piaskarze

PAP

10 maja 1948

Siedemdziesiąt lat temu widok długich, płaskich łodzi wypełnionych piaskiem na warszawskim odcinku Wisły, nikogo by nie zdziwił. Warszawscy piaskarze, zawód dziś zapomniany, od wieków zajmowali się dostarczaniem żwiru i piasku na potrzeby mieszkańców.

Na zdjęciu wykonanym w 1948 roku widać barkę z piaskiem, a w tle bulwary nad Wisłą z zapleczem budowy mostu Śląsko-Dąbrowskiego i panoramą Starego Miasta. Powojenna, odbudowująca się Warszawa, szczególnie potrzebowała piasku. Zapotrzebowanie na ten surowiec było w Warszawie jednak zawsze, stąd stała obecność piaskarzy na Wiśle. Piasek używany był do celów budowlanych, ale także wykorzystywany do utrzymywania czystości w mieście - wysypywania chodników, ulic, schodów, a także podłóg w mieszkaniach. "Dziś ulice calutkie piaskiem strojne, bielutkie (...) Gdzie nie mieszka bogaty, gdzie dywany makaty nie skrywają podłogi, tam posadzkę wymytą, kobiercami niekrytą, piaskiem sypie ubogi" podawał Kuryer Ilustrowany z 1883 roku. Piasek zamawiały także przedsiębiorstwa do własnych celów. Np. mennica państwowa wykorzystywała najdrobniejszy i najlepszy piasek z Wisły do czyszczenia srebrnych monet.

W związku z powszechnym użyciem piasku, nierzadko można było spotkać piaskarzy chodzących po ulicach i od ręki sprzedających swój towar. Przy wydobyciu najczęściej pracowali mężczyźni, a kobiety i starsze dzieci, szczególnie w XIX wieku, transportowały piasek z łodzi. Tak piaskarzy opisywał dziennik "Dzień dobry" w 1933 roku "Na środku rzeki sterczy wielka, czarna ze starości łódź, galar. Na przegniłych wodą zalanych deskach "pokładu" osiem brunatnych postaci. Nadzy, połyskujący. Malajczycy? Nie, to polskie chłopy - piaskarze. Są sprawni równie jak opaleni. Nie robią jednego zbytecznego ruchu. Nie można się bezproduktywnie męczyć. Robota wszakże jest na akord, od świtu do zmroku z krótką przerwą na chudy obiad."

Pracowano w miesiącach wiosennych i letnich do momentu, aż Wisłę skuwały lody. Na wydobytym piasku trzeba było zarobić na pozostałe miesiące, choć przy lżejszych zimach, również czasami udawało się wydobywać piasek. Piaskarze pracowali na własną rękę lub w przedsiębiorstwach. Najbardziej znanym w przedwojennej Warszawie było przedsiębiorstwo wydobycia żwiru i piasku "Matraszek", którego właściciel wraz z rodziną mieszkał w miesiącach letnich na specjalnie wybudowanym mieszkalnym domu na barce.

Piasek pozyskiwano w różnych miejscach, szczególnie z tzw. łach, tworzących się po wiosennych wylewach, zmianach nurtu rzeki lub spadku poziomu wody. Przewożono go następnie specjalnymi płaskimi łodziami (zwanymi batami) do portu lub umówionego miejsca wyładunku. Sypano go szuflami lipowymi, z dziurkami do odsączania wody. Szczególnie eksploatowany odcinek Wisły znajdował się między mostem Poniatowskiego a obecnym mostem Śląsko-Dąbrowskim. Usytuowanie piaskarzy właśnie w samym sercu miasta umożliwiało dostarczanie surowca bez konieczności transportu, co znacznie obniżało jego cenę. W dwudziestoleciu międzywojennym, w związku z planami zagospodarowania brzegu Wisły, budową bulwarów, obecność piaskarzy stała się kłopotliwa. Ostatecznie jeszcze przed 1939 roku "fabryka piasku" przeniosła się na Siekierki.

Zawód piaskarza nie był łatwy i intratny. Bywało jednak, że i do piaskarza uśmiechało się szczęście i wśród piasku znajdowano biżuterię czy monety. W 1906 podczas prac na Wiśle w okolicach Cytadeli piaskarze znaleźli na dnie rzeki zabytki zrabowane podczas potopu szwedzkiego. Część z wyłowionych wówczas detali architektonicznych do dziś zachowała się w Muzeum Historycznym m. st. Warszawy. Jest wśród nich marmurowa rzeźba pochodząca z ogrodów Pałacu Kazimierzowskiego, obecnej siedziby władz Uniwersytetu Warszawskiego.

Źródła:
Kuryer Czerwony, 15 kwietnia 1939
Dzień dobry, 1933, 5 lutego 1937
Z biegiem Wisły, Warszawa, 1919
Wiślane bogactwo

Fotografia:

Piaskarze, rok 1948 - PAP

Materiały dodatkowe