Kantory mamek

Jan Świeżyński (przed 1939), Muzeum Narodowe w Warszawie

12 stycznia 1899

"Kobiety wiejskie, pragnące wziąć dzieci przy piersi na wychowanie, powinny złożyć właścicielowi kantoru mamek (...) świadectwo właściwego wójta gminy o środkach utrzymania, konduicie i miejscu zamieszkania". Takie zarządzenie oberpolicjamjstra warszawskiego zostało ogłoszone w Kuryerze Warszawskim 12 stycznia 1899.

"Kantor mamek" wydaje się dziś pojęciem conajmniej osobliwym, lecz jeszcze do pierwszej wojny światowej mamczarstwo czyli odpłatne karmienie piersią cudzych niemowląt, było zjawiskiem dość powszechnym. Wśród zamożnych warstw społecznych karminie piersią uważano za zrównujące w porządku społecznym z wieśniaczkami czy innymi ubogimi matkami, a także znacząco ograniczające prowadzenie dotychczasowego trybu życia, przede wszystkim towarzyskiego. Karmiąc kobieta miała także tracić świeżość, urodę i zdrowie, nierzadko przeciwnikami karmienia byli szczególnie małżonkowie młodych matek.

Zapotrzebowanie na kobiety karmiące piersią doprowadziło wręcz do powstania czegoś w rodzaju zawodu. O tyle „dobrego”, że pośród innych związanych z posługami, ten był najlepiej płatny i najmniej obciążający. W Warszawie oficjalnie funkcjonowały kantory mamek, gdzie można było wynająć przebadaną i posiadająca inne konieczne świadectwa mamkę, podobnie jak służbę domową. W usługach mamczarskich pośredniczyly także akuszerki, mamki  ogłaszały się w prasie "Kobieta w młodym wieku poszukuje dziecka do piersi", "Mamki wiejskie i miejskie z młodemi i starszemi pokarmami. Ulica Wielka nr 13".

Za tego typu ogłoszeniami krył się jednak smutny i tragiczny proceder. Mamkami zostawały zazwyczaj kobiety niezamężne ze środowisk wiejskich  i  ubogiego mieszczaństwa. Dziewczyna taka zostawała matką, nie stać jej jednak było aby pracować i zajmować się dzieckiem. Oddawała więc rodzinie lub obcej osobie własne dziecko na wychowanie, a sama zostawała mamką. Kobiety, którym oddawano dzieci mamki pod opiekę, nazywano czesto fabrykantkami aniołków  z powodu wysokiej śmiertelności powierzanych im niemowląt. Dzieci te często umierały z powodu niewłaściwej pielegnacji, zaniedbania, brudu i niedożywienia. Czasem dla mamki było to najlepszym rozwiązaniem, gdy zachodziła w kolejne ciąże aby pozostać mamką i utrzymywała jednocześnie kilkoro swoich dzieci oddanych pod opiekę. Sama mamka trafiała do domu swoich pracodawców, gdzie przez kilka lub kilkanaście miesięcy zajmowała się karmieniem i opieka nad ich dzieckiem.

Od końca XIX wieku, ze wzgledu tragiczne skutki tego procederu przede wszystkim dla dzieci mamek,  nawoływano do rezygnacji z zatrudniania płatnych karmicielek  i samodzielnego karmienia, jednak zwyczaj  nadal funkcjonował mniej więcej do końca pierwszej wojny światowej.

Fotografia:

Wyrobnica - Jan Świeżyński (przed 1939), Muzeum Narodowe w Warszawie

Materiały dodatkowe