Katastrofa w Lesie Kabackim

Fot. Grzegorz Petka/Wikimedia Commons, domena publiczna

9 maja 1987

Kilka minut po godz. 11 w Lesie Kabackim rozbił się samolot Ił-62M "Tadeusz Kościuszko", lecący z Warszawy do Nowego Jorku. Ił-62M to zmodernizowana wersja samolotu, który siedem lat wcześniej rozbił się na Okęciu (Zob. również kartkę z 14 marca 1980 o katastrofie samolotu Kopernik.) Start z Okęcia przebiegał bez zakłóceń, dopiero w 23 minucie lotu (o godz. 10.40), w okolicach Grudziądza systemy alarmowe zasygnalizowały dekompresję kadłuba o nieznanej przyczynie.

Podobne jak w przypadku katastrofy samolotu Kopernik w 1980 przyczyny awarii okazały się zbliżone: uszkodzenie wału silnika spowodowało eksplozję, odłamki unieruchomiły drugi silnik i przebiły poszycie samolotu, wywołując pożar i unieruchamiając układ sterowania tylnymi płatami. Załoga podjęła decyzję o zawróceniu do Warszawy i próbie awaryjnego lądowania. Niestety, nieugaszony pożar w tylnej części samolotu z każdą chwilą czynił sterowanie samolotem coraz trudniejszym. Zaledwie kilka kilometrów przed pasem do lądowania, przy manewrze zawracania nad Lasem Kabackim, kapitan ostatecznie stracił panowanie nad maszyną. Upadający samolot wyrył w ścianie lasu tunel długości 370 metrów, szeroki na 50 metrów. Zginęły 183 osoby, była to największa katastrofa w historii polskiego lotnictwa. Ostatnie zarejestrowane słowa z kabiny pilota brzmiały: Dobranoc! Do widzenia! Cześć! Giniemy!

Świadek zdarzenia opowiadał dziennikarzom: […] zobaczyłem gęste obłoki czarnego dymu unoszące się w rejonie lasów kabackich. Momentalnie skierowałem się w tamtą stronę. Im bardziej zbliżałem się do miejsca wypadku, tym częściej musiałem ustępować drogi pędzącym na sygnałach wozom straty pożarnej, karetkom pogotowia i samochodom milicji. To co ujrzałem budziło grozę. Na skraju lasu, przy niewielkiej polanie dogasał wrak samolotu. […] Scenerię dramatu dopełniały połamane lub ogołocone z gałęzi drzewa. Wokół szczątki rozbitego samolotu, wyrzucone siłą uderzenia ciała ofiar katastrofy, fragmenty bagażu. Cały teren spowijała rozrzedzająca się biaława warstwa dymu.

Niestety, duża dostępność miejsca katastrofy umożliwiła gapiom wejście teren, później wielu świadków opisywało, jak niektórzy ludzie natychmiast przystąpili do grabieży mienia ofiar...

Ofiary katastrofy upamiętniono nazywając jedną z dróżek w Lesie Kabackim Aleją Załogi Samolotu Kościuszko. W miejscu katastrofy znajduje się krzyż, głaz z tablicą pamiątkową oraz oddzielna tablica z nazwiskami ofiar. Kapitana samolotu, Zygmunta Pawlaczyka, upamiętniono nadając jego imię jednej z ursynowskich ulic oraz dedykując mu skwer usytuowany przy ul. Płaskowieckiej pomiędzy Jana Rosoła a Nowoursynowską.

Źródło:
Trybuna Robotnicza, 1987, nr 108 z 11.05.1987.
Jarosław Reszka, "Cześć, giniemy!". Największe katastrofy w powojennej Polsce, Warszawa 2001.

Mapa

Fotografia:

Tablice pamiątkowe i krzyż na miejsce katastrofy - Fot. Grzegorz Petka/Wikimedia Commons, domena publiczna

Materiały dodatkowe