Marszałek Śmigły-Rydz wraca do Warszawy i umiera

29 października 1941

W dwa lata po klęsce wrześniowej wrócił do Polski człowiek, którego wielu rodaków uważało za winnego polskiej porażki. Marszałek Edward Śmigły-Rydz - bo o nim mowa - kiedyś jeden z najbardziej wpływowych polityków, teraz zaś anonimowy mężczyzna, zamieszkały pod przybranym nazwiskiem (Adam Zawisza) w jednym z mokotowskich mieszkań. Cała operacja owiana było tajemnicą, prawie nikt nie wiedział o jego pobycie w Warszawie, nieznane były plany byłego marszałka, a dodatkowo wszystko pogmatwał nieoczekiwany zgon Rydza-Śmigłego na początku grudnia, ledwie w miesiąc od przybycia do Warszawy.

Po śmierci Józefa Piłsudskiego to właśnie Edward Śmigły-Rydz wyrósł na przywódcę sanacji. Kwitł kult jego osoby, z propagandowych plakatów spoglądał odważny mężczyzna, w którym naród mógł pokładać nadzieje na obronę przed zewsząd napierającymi wrogami. Kult taki nie był z resztą odosobniony dla tych czasów, wystarczy wspomnieć tylko Stalina, Hitlera i Mussoliniego. Dzieci w szkołach mogły się uczyć takich piosenek:

„Naprzód, żołnierze stara wiara, młode zuchy.
Za Śmigłym-Rydzem pomni jego w boju chwał,
On nas wywiedzie cało z każdej zawieruchy,
Sam Komendant, sam Komendant nam go dał,
Sam Komendant, sam Komendant,
Nam go na Wodza dał!”

We wrześniu 1939 Śmigły-Rydz objął stanowisko Naczelnego Wodza. Był wśród tych, którzy uciekli do Rumunii po 17 września, tam został internowany. W listopadzie 1939 zrzekł się funkcji Naczelnego Wodza oraz Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych (funkcje te przejął gen. Władysław Sikorski). Śmigły-Rydz odsunął się na boczny tor, nie udzielał się politycznie. Wydaje się, że był zdruzgotany wrześniową klęską, zewsząd sypały się na niego gromy za doprowadzenie do tej klęski (zob. broszurę Horaka z załącznika).

Wszystko zmieniło się po podbiciu przez III Rzeszę państw skandynawskich i zdobyciu Paryża. Cała Europa przybita była klęską Francji, jednak nad Wisłą wydarzenie to przyniosło pewną rewaloryzację opinii o klęsce wrześniowej i odpowiedzialności polskich dowódców - szybki upadek innych państw unaocznił Polakom, że ich przegrana wcale nie była taka spektakularna, skoro inne kraje poddały się niemieckiej potędze jeszcze szybciej. W tej sytuacji uaktywnił się gen. Śmigły-Rydz, szukając dróg powrotu do kraju, odbudowy polskiej siły zbrojnej i rehabilitacji swojej osoby w oczach rodaków.

Do Warszawy powrócił jednak dopiero 27 października 1941, w trakcie wojny ze Związkiem Radzieckim. Zamieszkał na Mokotowie przy ul. Sandomierskiej 18/6 u Pauliny Berezowej, wdowy po gen. bryg. Włodzimierzu Maxymowicz-Raczyńskim. Dziś na tej kamienicy wisi tablica pamiątkowa informująca o ostatnim miejscu zamieszkania gen. Rydza-Śmigłego (zob. załącznik). Jego przyjazd był owiany tajemnicą, stąd niewiele informacji o ostatnich tygodniach życia generała. Oficjalna wersja brzmi, że zmarł na atak serca 2 grudnia 1941 roku. Jednak wielu historyków i badaczy zastanawiała tak nagła śmierć Rydza-Śmigłego, jedni widzieli w niej celowe morderstwo polityczne z inspiracji gen. Sikorskiego, pozostającego we wrogich stosunkach z dawnym Marszałkiem, inni pisali o sfingowanej śmierci Rydza-Śmigłego, by jeszcze bardziej zakonspirować jego działalność, którą miała być próba porozumienia polsko-niemieckiego (w tej wersji generał zmarł rok później, tym razem naprawdę).

Na warszawskich Powązkach znaleźć można grób generała (kwatera 139-IV-1), do 1994 roku na nagrobku znajdowało się nazwisko "Adam Zawisza", pod którym Rydz-Śmigły zameldował się w Warszawie. Nie wiadomo, czy spoczywają tam prawdziwe szczątki przedwojennego Marszałka Polski.

Mapa

Fotografia:

Okładka tygodnika 'Światowid', nr 36/1939

Materiały dodatkowe