Moda - lato 1933

Przegląd Mody, 1933, nr. 6/POLONA

19 czerwca 1933

Moda na lato 1933 zapowiadała się pod znakiem wełny i jedwabiu, deseni w kwiaty, kratkę i grochy oraz pierwszych nowinek o damskiej modzie na męskie garnitury wzorem Marleny Dietrich.

Spodnie, kamizelki i marynarki zamiast kobiecych sukienek, to nie zachwyciło Warszawianek. "W nowych kolekcjach widujemy także filcowe kapelusze męskie...Ale już wokół tej mody rozgorzała w Ameryce ogromna burza - przeciwnicy biją się o powrót do stroju kobiecego. My zaś, z odległości patrzymy na ten bój i z sceptycznym uśmiechem oczekujemy jego końca. Bowiem, wszystko to już było, przeżyliśmy wszak epokę "garconne", wróciliśmy do wyrafinowanej kobiecości - czyżby teraz znów zaczynało się od początku?".

Skoro nie spodnie i garnitury to oczywiście sukienki i kostiumy. Nowością było wykorzystanie wełny, tkaniny tradycyjnie ciepłej, do strojów letnich. Jednak ta wełna na letnie kostiumy, bluzki i sukienki nie była wcale taka ciepła "porowata, leciutka, miękka, układa się jak tkanina jedwabna i obciska figurę". Wełnę zatem w 1933 uznano za materiał praktyczny, szczególnie w okresie kryzysu przydatny. Polecano wełniane kostiumy w kolorze granatowym lub szarym, idealne na poranną przechadzkę a także sportową suknię, której spódnica miała kształt spodni, co było misternie ukryte dzięki niezawodnemu krojowi. Do tego dochodziły wełniane spódnice i bluzki w tonach kontrastujących np. bluzka czarna do "beige" spódnicy lub granatowa do szarej.

Kolejny modny materiał to oczywiście jedwabie. Tutaj królowały desenie - kwiaty, kraty, grochy, paski w kolorach kontrastowych, koniecznie z białym. Do najmodniejszych zestawień należały granatowy z białym, czerwony i biały, brązowy i biały, czarny i biały. Nowością był jedwab czarny w kwiaty polne. W garderobie nie mogło także zabraknąć sukni plażowej, która w tym sezonie miała zastąpić "pijama" na plaży, czyli luźne tuniki i peleryny chroniące ciało. "Spódniczka gładka, jedna lub dwie fałdy, góra jak najniewinniejsza - nic nie zdradza, że suknia niema pleców. Dopiero gdy Pani zdejmuje króciutki żakiecik ukazują się nagie, od słońca opalone plecy, osłonięte jedynie krzyżującemi się szelkami, na których trzyma się cała suknia. Doprawdy pomysł cudowny, nic nie dorówna w przewiewności tegorocznej sukni plażowej."

Źródło: Przegląd Mody nr 6. , czerwiec 1933

Fotografia:

Suknie wizytowe, lato 1933 - Przegląd Mody, 1933, nr. 6/POLONA

Materiały dodatkowe