Pomoc Zimowa dla bezrobotnych

Fot. Zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego

14 listopada 1936

W dniach 14-15 listopada 1936 (sobota-niedziela) na warszawskich ulicach zaczęła się bezpośrednia zbiórka uliczna Komitetu Zimowej Pomocy Bezrobotnym. Kwestowali ludzie kultury, urzędnicy, ochotnicy, całe urzędy i organizacje charytatywne. W II poł. lat 30. ogólnokrajowa zbiórka dla bezdomnych stała się akcją spajającą społeczeństwo w pomocy najbiedniejszym.

Komitet Zimowej Pomocy Bezrobotnym był organizacją państwową pod patronatem prezydenta RP Ignacego Mościckiego oraz szefa GISZ-u gen. Prezesem warszawskiego oddziału był Bolesław Przedpełski, senator i wiceprezes L.O.P.P. Szczyt dorocznej zbiórki przypadał na listopad i grudzień. Przyjmowano darowizny nie tylko pieniężne, ale też w postaci naturaliów: ziemniaków, owoców, warzyw, zbóż, cukru, węgla, drzewa. W listopadzie 1936 w samej Warszawie kwestowało na ulicach 3000 osób!

W gazetach drukowano apel do ludności stolicy:

Obywatele. Kiedy w dniach ostatnich promieni słonecznych wychodzicie na ulice, aby się nacieszyć ciepłem jesiennych dni, spotkacie po całym mieście rozrzuconych kwestarzy, którzy się zwracali do was z prośba o datki na rzecz tych, których nie cieszą ostatnie promienie słoneczne, których nie cieszy piękno polskiej jesieni, gdyż wyrasta przed nami ponure widmo nędzy i mrozu w zimie.
Gorące serca zwalczą mróz.
Obywatelu, pomóż chociaż najskromniejszym datkiem tym najbardziej upośledzonym, dla których w zimie zabraknie pracy. Obywatelu stolicy. Weź za wzór górnika śląskiego, który z niewielkich zarobków złożył tak szlachetną ofiarę przeznaczając jeden dzień swej pracy na pomoc zimową dla bezrobotnych. Obywatelu stolicy. Spełnij moralny obowiązek. Przyjdź z pomocą bezrobotnym, dając ofiarę podczas ulicznej kwesty. Niechaj ten otrzymany od kwestarza znaczek symbolizujący chleb, ciepło i pracę, będzie dla każdego chlubnym świadectwem dokonanego obowiązku.

Pomoc bezrobotnym wzbudzała szereg wątpliwości natury moralnej, wśród nich był i ten, że bezrobotni znajdują się w tym stanie na swoją własną prośbę. Dlatego nie brakło też zdroworozsądkowych pouczeń o potrzebie niesienia pomocy: Mówisz, że z twej pomocy skorzysta może nicpoń, który nie chce i nie chciał pracować. Być może. Ale czy dlatego ma puchnąć z głodu stu, że pośród tej setki znalazł się jeden nicpoń?

Co ciekawe, akcję Pomocy Zimowej kontynuował Niemcy w początkach okupacji, usiłując sobie zjednać polskie społeczeństwo, rzecz jasna bez większego skutku. Pieniądze bowiem miały iść na pomoc… żołnierzom Wermachtu.

Źródła:

Fotografia:

Plakaty propagandowe akcji Pomocy Zimowej (1937) - Fot. Zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego