Przygotowania do Sylwestra 1928

POLONA/wolna domena

30 grudnia 1928

30 grudnia 1928 roku - niedziela -  przebiegała w Warszawie pod znakiem przygotowań do nadchodzącego Sylwestra. Ostatni spóźnialscy biegali za biletami na jeden z licznych balów i rautów, panie szykowały toalety. Dzień był raczej pochmurny, temperatura w mieście wahała się w okolicach zera.

Kuryer Warszawski z 30 grudnia pełny był zaproszeń sylwestrowych. Można  było jeszcze dostać bilety na bal Towarzystwa Wioślarskiego na Foksal, Noc Sylwestrową w popularnym kabarecie "Qui pro Quo", przedstawienie w teatrze Letnim w Parku Saskim, Bal Migdałowy w hotelu Europejskim czy wielką Redutę Sylwestrową  u dziennikarzy, którzy następującym wierszem  zapraszali na swoją imprezę:  "Że się w sejmie kłótnie rodzą, czyż te kłótnie cię obchodzą? Że się partie drą ze sobą czyś ty partii jest ozdobą? Ty któremu wiersz ten kropie, jesteś sobie zacne chłopię, (...) radbyś Rok Nowy sławić, bezpartyjnie się zabawić! Więc, gdy taka jest ochota, weź w kieszonkę trochę złota i wal o rozśmianej twarzy, na Redutę dziennikarzy! Na Redutę, gdzie zabawa, gdzie calutka jest Warszawa, gdzie przepięknych masek roje, gdzie ich dwoje, gdzie ich troje, gdzie blask źrenic, gdzie serc drżenie gdzie śmiech dźwięczy i... westchnienie. Tam idź z bliska czy z oddali, tam do redutowej sali. Z pięknym kwiatkiem idź u łona by się zachwycała „ona". By zaczęła czynić psoty, by cię wzięła w swe obroty, wreszcie rzekła, lecz do ucha: „Mów a szeptem, gdyż maż słucha...".

Dla pań największym wyzwaniem było przygotowanie odpowiedniej toalety bowiem ówczesna moda z ustalonym kanonem kreacji na każdą porę dnia, szczególne wymagania stawiała toaletom wieczorowym. Aby całość miała odpowiedni wyraz ważny był materiał, fason, kolor, ozdoby i dodatki dopasowane do charakteru imprezy i zgodne nie tylko ówczesnymi trendami ale także dobrym tonem. W roku 1928 wciąż królowały suknie za kolano z przedłużonym stanem z takich materiałów jak tafta, georgette crepe satin, złote i srebrne desenie, falbany, plisy, koronki, zdobienia z perełek, ramiączka z brylantów lub dżetów. Kolory to biały, jasno niebieski, kolor wnętrza muszli. Balowa suknia w kolorze białym nie mogła mieć jednak  odcienia śnieżnego, raczej ton jej powinien opalizować w pastelowych barwach niebieskich, różowatych, lila i seledynowych. Tak modne poprzedniego sezonu ozdoby z kwiatów i pawich piór zdecydowanie były już passe na rzeczy olbrzymich kokard ze wstążki oraz klamer lecz nie brylantowych tylko ze srebra i złota lub platyny z kamieniami pod kolor sukni dobranymi.

Do sukni należało dobrać pantofelki ze złotej i srebrnej skórki lub z atłasu beige (stosowne do każdej toalety). Wyrafinowane elegantki dobierają jednak pantofle do koloru sukni. Pończocha powinna być cielista, koloru ramion. Do tego mała srebrna lub złota torebka skompletowana z pantofelkami,  mieści się w niej vanity box - pudełko próżności zawierające szminkę i puder oraz chusteczkę koronkową (nigdy białą) oraz karnecik.  Płaszcz balowy uszyty jest z aksamitu lub brokatu, przybrany olbrzymim kołnierzem z cennego futra.  Fryzura balowa nieco skomplikowana, obok turbanów z lamy spotykamy średniowieczne siatki z pereł i wianuszki z kwiatów, pięknie wykonanych z atłasu i pereł lub sztuczne loki efektownie przytrzymywane grzebieniami w kształcie gwiazd czy półksiężyców.  Na koniec bierzemy koronkowy wachlarz (w żadnym wypadku z pawich piór!), powtarzamy szybko kroki do charlstona, shimmy, bostona, tanga i angielskiego walca figurowego i już można iść na bal!

Źródło: Przegląd Mody, grudzień 1928

Fotografia:

Kreacje balowe, 1928 - POLONA/wolna domena

Materiały dodatkowe