Legendarny koncert Stevie Wondera

Fot. Aleksander Keplicz/Forum

27 maja 1989

Tego dnia na Stadionie Dziesięciolecia wystąpił Stevie Wonder, amerykański muzyk, król soulu, a w tamtym czasie gwiazda pierwszego formatu. Zorganizowanie takiego koncertu w okresie, kiedy brakowało dosłownie wszystkiego łącznie z kablem, lodem dla ekipy czy wiadrem i ścierką do zmycia estrady, było nie lada wyczynem, którego podjął się Wojciech Mann i Krzysztof Materna.

Ostatecznie udało się uporać z licznymi brakami, na rozpadającym się stadionie postawić scenę, wydrukować bilety, zadbać o odpowiednią reklamę. Wtedy pojawił się problem... z kostkami lodu. Ekipa Stevie Wondera zażyczyła sobie takiej ilości kostek lodu do drinków, która wielokrotnie przekraczała możliwości różnych kuchni i restauracji w Warszawie. Ale od czego polska pomysłowość. W nocy przed koncertem różne chłodnie i zamrażarki wypełniły się kubłami i miskami z wodą, z której - jak wiadomo - w niskich temperaturach robi się lód. Następnego dnia wystarczyło młotami porozwalać te ogromne zamarznięte pecyny i dowieźć Amerykanom na stadion - wspominał Wojciech Mann.

Udany występ niewidomego muzyka został także dobrze zapamiętany ze względu na bardzo nietypowy duet, w którym odśpiewano największy jego przebój. Tak Wojciech Mann wspominał tamtą sytuację: Przebiegły Negr ani myślał puścić mnie od siebie. Trzymając mnie bardzo mocno za rękę (a siłę miał niebagatelną), powiedział do mikrofonu, że chciałby teraz dla publiczności i dla tych obdarowanych wykonać swój wielki przebój "I Just Called to Say I Love You". Żeby podkreślić swoją sympatię do wszystkich i wszystkiego dookoła, wykona ją razem ze swoim przyjacielem Wojtkiem. Zaczęły mi latać ciemne płaty przed oczami, bo nie śpiewam nawet w okolicznościach kameralnych wobec ludzi bardzo dyskretnych, a co dopiero z Wonderem dla wielotysięcznej widowni. Próbowałem upartemu gwiazdorowi coś mówić, że zostawiłem zupę na ogniu, ale ten nadal trzymał mnie bardzo mocno i całkowicie przestał rozumieć, co mówię. Nie miałem wyjścia. Wonder śpiewał, ja buczałem jak najciszej, a gwiazda, niezadowolona dźgała mnie łokciem w bok i teatralnym szeptem mówiła: „Głośniej, Wojtek, głośniej".

Oprócz występu na Stadionie Dziesięciolecia Stevie Wonder zagrał na specjalnym spotkaniu w warszawskiej kawiarni Niespodzianka, gdzie z Janem Lityńskim i Jackiem Kuroniem zaśpiewał piosenkę "I Just Called To Say I Love You". Był to akt poparcia przed pierwszymi wolnymi wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 4 czerwca.

Źródła:
RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą, Wojciech Mann, Kraków 2010.
Działacz, polityk, minister. Kuroń w wolnej Polsce

Mapa

Fotografia:

Stevie Wonder w biurze wyborczym Solidarnosci - Fot. Aleksander Keplicz/Forum