Warszawa Anno Domini 1917

10 stycznia 1917

Styczeń przed stu laty nie był czasem wesołego karnawału. W Warszawie był to trzeci rok okupacji niemieckiej i postępującej pauperyzacji ludności.

Kartki na większość artykułów spożywczych, a nawet na opał i węgiel, ciągle wzrastające koszty utrzymania spowodowały, że część mieszkańców miasta była pozbawiona środków do życia. W ciągu czterech lat wojny i okupacji liczba mieszkańców Warszawy spadła o przeszło 100 tysięcy - opuszczano miasto szukając lepszych warunków do życia na wsi. 10 stycznia 1917 ogłoszono, że ścisłą reglamentacją objęto nawet najprostszą kartoflankę w najtańszych jadłodajniach, bo też ziemniak stał się towarem deficytowym. Oto fragment Kuryera Warszawskiego z 10 stycznia 1917:

"W wydawaniu obiadów w tanich kuchniach od dziś zajdą zasadnicze zmiany. Stołownicy kuchni, pragnący korzystać z zup kartoflanych, obowiązani będą składać swoje kupony ziemniaczane, z których odpowiednia część będzie odcinana. Na przyszłość tanio kuchnie muszą każdy nowy transport ziemniaków, potrzebny dla stołowników, pokrywać odpowiednią liczbą kartek. Stołownicy tanich kuchni, bez złożenia kartek ziemniaczanych, nie będą mogli wobec tego na przyszłość korzystać z zup kartoflanych." Podobnie rzecz się miała w restauracjach "Wydział zaopatrywania miasta podaje do wiadomości o ograniczeniu spożycia ziemniaków w restauracjach. Stosownie do rozporządzenia cesarsko-niemieckiego prezydjum policji z d. 4 b.r., restauracje i jadłodajnie ziemniaków dodatkowo, poza ilościami, wydawanymi na kupony przy kartach chlebowych, otrzymywać nie będą."

Z jednej strony Niemcy starali się przekonać do siebie Polaków, jednocześnie jednak przystąpili do rekwizycji wszelkich towarów, jakie mogły przydać się ich wysiłkowi wojennemu. Czego nie wywieźli Rosjanie, Niemcy przejęli i wykorzystali na własne potrzeby bądź przetworzyli. Zaczęto wywozić artykuły żywnościowe, co spowodowało trudności aprowizacyjne i ostatecznie doprowadziło do wprowadzenia systemu kartkowego. Jako pierwsze pojawiły się kartki na chleb, następnie na cukier, ziemniaki i inne towary.

Fotografia:

Untitled-2