Związek Radziecki przegrywa mecz w Warszawie

Fot. Eugeniusz Warmiński/EAST NEWS

21 maja 1961

Mecze między ZSRR a podległymi sobie państwami nigdy nie były sprawą tylko sportowej rywalizacji. Dla państw satelickich Związku Radzieckiego współzawodnictwo z Wielkim Bratem bywało okazją do choćby symbolicznego uzyskania poczucia równości lub nawet wyższości, gdy brakowało jej w polityce. Nie inaczej traktowano spotkanie 21 maja 1961 r. na nieistniejącym już Stadionie Dziesięciolecia. Polska zwyciężyła nad nielubianym Związkiem Radzieckim, zdobywcą Pucharu Narodów. Strzelcem jedynego gola spotkania był Ernest Pohl, po strzale z karnego 73 minucie meczu. 70 tys. kibiców obecnych na stadionie było wniebowziętych.

Stefan Szczepłek wspomina:
Nasz bramkarz Edward Szymkowiak został sfaulowany - chyba przepadkiem przez napastnika radzieckiego, który nazywał się Giennadij Kraśnicki - tak nieszczęśliwie dostał w głowę, że stracił przytomność, a na boisko wjechała karetka. Po trybunie błyskawicznie poszła plotka: Ruski zabił Polaka! W związku z tym reakcja publiczności mogła być tylko jedna. Oprócz tego, że zaczęto wznosić antyradzieckie hasła, co nie było czymś normalnym w stolicy Polski Ludowej, zwłaszcza w 1961 roku, to ludzie zaczęli rzucać butelkami w kierunku boiska z nadzieją, że jakiegoś Rosjanina trafią.

Źródło:
Wywiad ze Stefanem Szczepłekiem dla Polskiego Radia

Mapa

Fotografia:

Lekarze przy Edwardzie Szymkowiaku, który stracił przytomność po starciu z radzieckim napastnikiem; nad polskim bramkarzem nachyla się Gienadij Kraśnicki, Henryk Szczepański i węgierski sędzia Vilmos Kosztner, z prawej strony Stanisław Oślizło, z lewej Walerij Woronin, z tyłu widoczny Walentin Bubukin - Fot. Eugeniusz Warmiński/EAST NEWS