Żywe torpedy

Fot. Zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego

29 czerwca 1939

29 czerwca 1939 odbyło się zaprzysiężenie pierwszych "żywych torped", ochotników i ochotniczek, którzy mieli sterować torpedami wystrzeliwanymi w kierunku statków wroga - i zginać, gdy dosięgły one celu. Ostatecznie nie doszło do ich użycia.

W artykule w miesięczniku "Kobiety w Pracy" pisano: Do Plutonu "Żywych Torped", bohaterów zdecydowanych na oddanie życia Ojczyźnie, który liczy już 307 bohaterów, zgłosiło akces 27 kobiet, w tym matki rodzin, urzędniczki, nauczycielki, uczennice gimnazjum. Piszą: „Mam 35 lat. Jeden obowiązek spełniłam: wychowałam już trzy istoty, które nauczyłam kochać najserdeczniej po Bogu - Ojczyznę. Proszę przyjąć mnie w szeregi "Żywych Torped", a zrobię wszystko, co i rozkaże Wódz Naczelny. Gdy Polska w potrzebie - ja, żona, matka, jestem gotowa". „Nie mogąc stanąć w szeregach obrońców z karabinem w ręku, pragniemy w inny sposób dać dowód miłości Ojczyzny i znaleźć się wśród tych, którzy jako «żywe torpedy» będą niszczyć armię nieprzyjacielską. Wiem zbyt dobrze, że z «żywej torpedy» nie ma powrotu. Mimo to jednak chcę poświęcić swoje młode życie, by chociaż w minimalnej części przysłużyć się świętej naszej Ojczyźnie."
Tego typu deklaracje na łamach gazet nie należały do rzadkości.

Rok 1939. Rozbiór Polski, wybór i prac. Marta Markowska, Warszawa 2009.

Fotografia:

Jednoosobowa łódź torpedowa tzw. "żywa torpeda" - Fot. Zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego

Materiały dodatkowe